rano dostaję sms od Heńka: ej jak się nazywały strupenwafle?!! PILNE!!!
pierwsze co przyszło mi do głowy to: how is małpa in suahili my friend (ale to temat na osobną notkę)
odpisuję mu - strupenwafle to strupenwafle - dla pewności sprawdzam w necie, poprawnie to stroopwafle, google oprócz linków wypluwają tez foty, więc po 2 minutach jestem zaśliniona do pasa
sms do Balbiny, jeden, drugi, trzecie, dwa telefony do Heńka & jedno logowanie do banku i teraz przed nami już tylko wielkie oczekiwanie... już to widzę kanapa, kubek z kawa i pyszniusi strupenwafelek.. no góra dwa :)